gdzie szukać pewnego samochodu

Od kogo kupić używane auto? Oczywiście od szwagra! Jeśli jednak go nie mamy, albo nie sprzedaje on akurat odpowiedniego samochodu – pozostają nam bardziej ryzykowne źródła. Komis, sieć dealerska, zagraniczni handlarze oraz Internet wyparły dawne giełdy samochodowe. Każde z tych źródeł ma swoje wady i zalety, które krótko nakreślimy.

Problem z szukaniem używanego samochodu polega na tym, że większość klientów to laicy. To zrozumiałe, bo poszukiwany obiekt to skomplikowana maszyna z nie mniej zawiłą dokumentacją. A do tego dochodzi duży popyt na „okazje”, więc i nie brak oszustów czyhających na naiwnych i zagubionych kupujących. Jak do minimum ograniczyć ryzyko związane z zakupem używanego samochodu? Pierwszy krok to wybór źródła, w którym tego pojazdu szukamy.

Samochód z komisu

Prawd i stereotypów na temat tzw. „handlarzy” samochodami są tysiące. Dla jednych kupujących to mafia, którą trzeba omijać z daleka, ale znajdą się i tacy, którzy kupili niejeden samochód „z placu” i są zadowoleni. Podstawa, jak zwykle, to czujność. Nie dajmy się nabrać bajkom o „Passacie, którym niemiecki lekarz jeździł tylko do kościoła” – każde oględziny auta musi poprzedzić dokładny wywiad, a na miejscu należy drobiazgowo obejrzeć auto oraz jego dokumentację. Szczególnie ostrożnie oglądajmy samochody sprowadzone z zagranicy, ponieważ opłacalność tego biznesu już dawno spadła do minimalnego poziomu i zazwyczaj kalkuluje się importować tylko mocno uszkodzone (lub, co gorsza, zalane) samochody, które następnie przechodzą „cudowną kurację odmładzającą”.

Pamiętajmy także, że tzw. „handlarz”, czyli właściciel lub pracownik komisu, to niekoniecznie wszechwiedzący kombinator i czasami zwyczajnie może nie zdawać sobie sprawy z niektórych mniejszych niedomagań pojazdu.

Niewątpliwą zaletą komisów, (szczególnie dużych, prowadzących np. sprzedaż aut poflotowych) jest możliwość porównania kilku podobnych modeli w jednym miejscu. Sprzedający może także pomóc w formalnościach, takich jak procedury kredytowe, ubezpieczenie auta czy rejestracja samochodu sprowadzonego. Jeśli więc trafimy w takim miejscu na dobry samochód, to nawet wyższa od przeciętnej rynkowej cena może w ogólnym rozrachunku oznaczać dobrą ofertę. Z kolei w przypadku ewidentnych oszustw (udowodniony zmniejszony przebieg, zatajona przeszłość powypadkowa itp.) szybciej – choćby na drodze sądowej – otrzymamy zadośćuczynienie ze strony firmy sprzedającej auta niż od osoby prywatnej.

Samochód używany z sieci dealerskiej

Wiele osób poszukujących „używki” wskazuje przysalonowe komisy jako najbardziej godne zaufania źródło. I nie bez powodu. Zdarzają się tam bowiem mityczne „igiełki”, czyli prawie nowe auta, na gwarancji lub tuż po niej, które pierwszy właściciel oddał w rozliczeniu za nowszy model prosto z salonu. Wiele marek sprzedaje takie samochody w ramach koncernowych programów obrotu samochodami z drugiej ręki. Jednak takich przypadków jest mało, a ceny tych aut (głównie z uwagi na wiek, ale i marżę salonu) są mało okazyjne. Niemniej, jeśli ktoś szuka auta w takim przedziale cenowym, warto zainteresować się tą opcją. Gorzej bywa z tańszymi modelami wprost z przysalonowych parkingów – cierpią one na te same przypadłości, co samochody z tradycyjnych, „niezrzeszonych” placów (jak wyżej).

Cudów nie ma – w przysalonowych komisach albo zapłacimy kwotę wyższą od rynkowej za naprawdę świetny egzemplarz, albo musimy się pogodzić z tym, że auto trapią pewne usterki. I nic w tym złego, ani nadzwyczajnego, bo każdy komis (także przysalonowy), aby zarobić na transakcji musi taniej kupić, by ciut drożej sprzedać. Niech więc nie zwiedzie Was koncernowe logo na szyldzie komisu – KAŻDE auto używane trzeba dokładnie prześwietlić pod kątem stanu technicznego. Kolejne zalety to, ponownie, pomoc przy załatwianiu formalności rejestracyjnych i finansowych oraz szansa na zadośćuczynienie w przypadku oszustwa.

Samochód bezpośrednio z zagranicy

Świetnie wyposażone, regularnie serwisowane, pedantycznie utrzymane i do tego tańsze niż w Polsce – takie w świadomości wielu kupujących są auta używane „z Zachodu”, czyli z Niemiec, Belgii, Francji Holandii itd. Cóż – takie na pewno się zdarzają, ale rzadko. Każdemu, kto uważa, że auta np. w Niemczech są tańsze niż u nas polecamy przestudiowanie ofert z najpopularniejszych witryn internetowych. Średnia cena auta jest taka sama, albo nawet i wyższa, a to jeszcze przed opłatami importowymi i rejestracyjnymi! Poza tym trzeba liczyć się z tym, że za zachodnią granicą także już nauczono się „skręcać liczniki” i sprytnie naprawiać powypadkowe wozy. Podobnie jak w przypadku polskiego rynku „używek” należy więc zachować czujność. Owszem – auta kupowane przez bogatszych Niemców czy Austriaków są zwykle w lepszych wersjach silnikowych i wyposażeniowych. Można też zakładać, że pierwszy właściciel nawet po gwarancji nie szczędził środków, by auto było w dobrej kondycji. Jeśli więc kupujemy auto u źródła – warto, o ile się to opłaci. Jeśli jednak szukamy w zagranicznych komisach – podwójnie uważajmy, bo w razie wpadki trudniej (oraz dłużej i kosztowniej) będzie odzyskać pieniądze.

Ostrożnie należy też podchodzić do pośredników oferujących sprowadzenie samochodu z innego kraju. Jeśli nie jest to zaufane i sprawdzone źródło – najlepiej odpuśćmy takie rozwiązanie, a już na pewno nie wpłacajmy pełnej kwoty za auto w ciemno!

Ogłoszenia internetowe

Dzisiaj ogłoszenia internetowe wyparły już krótkie i mało mówiące anonse z „auto-giełdy”, czy telegazety. Nie ruszając się z domu możemy przewertować setki ofert z mniej lub bardziej obszernymi opisami i galeriami zdjęć. Co prawda nie pozwoli nam to kupić auta w ciemno, ale bardzo wiele oszustw lub niedociągnięć można zdemaskować sprzed monitora, nie fatygując się po auto osobiście. A to bardzo istotne w przypadku oglądania samochodu znajdującego się kilkaset kilometrów od naszego domu. Osobiste oględziny, poprzedzone przestudiowaniem ogłoszenia i dokładną rozmową telefoniczną, zazwyczaj (choć niestety nie zawsze) pozwalają uniknąć rozczarowań  stanem technicznym auta, o ile potrafimy ocenić szczerość rozmówcy.

Dużym atutem jest możliwość porównania cen danego modelu w wielu ogłoszeniach. Ponadto, mając numer VIN samochodu, datę jego pierwszej rejestracji oraz numer rejestracyjny, jesteśmy w stanie na spokojnie sprawdzić jego przeszłość na stronie https://historiapojazdu.gov.pl, a wiele wątpliwości w kwestiach technicznych rozwiejemy na szybko przeglądając Internet. Do oględzin „w terenie” ruszamy więc już przygotowani: uzbrojeni w wiele informacji na temat aut, które przeszły selekcję. I to niestety dopiero tam będziemy mogli wsiąść do auta i je „pomacać”, aby stwierdzić czy to odpowiedni model dla nas…

Gdzie kupić używane auto? – podsumowanie

Idealne źródło używanych samochodów oczywiście nie istnieje. Świetne, zadbane auto możemy znaleźć zarówno w internetowym ogłoszeniu, jak i na najbardziej zniechęcającym placu „handlarza” o fatalnej opinii. Zagranicą możemy kupić auto w ciekawszej specyfikacji i świetnym stanie, ale sam proces jest bardziej skomplikowany, czasochłonny i, nierzadko, droższy. W przysalonowych komisach błyszczą niemal nowe auta z idealną historią serwisową i… wysoką ceną. W tradycyjnym komisie aby znaleźć „perełkę” musimy wykazać się dużą cierpliwością, ale możemy porównać wiele modeli jednocześnie. Z kolei w Internecie na spokojnie buszujemy wśród wielu tysięcy ogłoszeń, ale… nie możemy dotknąć wymarzonego auta.

Nasza rada? Przymierz się do rozważanych aut w pobliskim komisie, a następnie szukaj odpowiedniego egzemplarza w Internecie, komisie dealerskim lub zagranicą (u prywatnego sprzedawcy). Gdy masz już na oku konkretny model – koniecznie odwiedź forum jego użytkowników/entuzjastów. Może znajdziesz tam  idealny egzemplarz, a już na pewno wiele cennych porad.

By admin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *