Jakie auto do 10 tys. ?

Bardzo wiele poszukiwań używanego auta w Polsce rozpoczyna się od ustawienia kryterium wyszukiwania na portalach ogłoszeniowych: „do 10 tys. zł”. Jedni powiedzą, że to maksymalna kwota jaką jest sens wydawać na używane auto, inni z kolei, że za te pieniądze kupimy co najwyżej zajeżdżonego, powypadkowego trupa. Prawda jak zwykle leży po środku – przy odrobinie cierpliwości znajdziemy naprawdę świetne auto, ale trzeba je wyłuskać z gąszczu tzw. skarbonek, do których wiecznie można dorzucać po kilka stówek na rozmaite naprawy, będące efektem zaniedbań poprzednich właścicieli. Pamiętajmy też, że sam zakup auta to tylko część wydatków – ubezpieczenie, usunięcie małych wad i wymiany eksploatacyjne mogą przekroczyć 1/3 założonego budżetu! Przedstawiamy popularne na polskim rynku wtórnym, niewielkie modele, których duża podaż pomaga znaleźć zadbany egzemplarz, a eksploatacja, dzięki dużej dostępności tanich części zamiennych i znanej wszystkim mechanikom budowie, będzie relatywnie tania.

Skoda Fabia I (1999-2007)
Najmniejszy model czeskiej marki to absolutny bestseller, co ma odzwierciedlenie w liczbie internetowych ogłoszeń. Spora część z nich to poflotowe egzemplarze (mogą, ale wcale nie muszą być wyeksploatowane!), ale nierzadko można znaleźć Fabię od pierwszego właściciela z przebiegiem mocno poniżej 100 tys. km. Wspólnym mianownikiem aut z obu grup jest zwykle słabe wyposażenie, typowe dla podstawowych wersji (nawet wspomaganie nie było standardem!). „Bogatsze” Fabie zwykle pochodzą z importu i dużo częściej mają np. klimatyzację, „elektrykę” i mocniejsze silniki. Co do napędu – to duży atut czeskiego malucha, bo praktycznie nie ma tu złych silników. Benzynowy 1,0 jest co prawda kiepski, ale też bardzo rzadki. Ma czeski rodowód, podobnie jak 1,4/68KM, od którego dynamiczniejsze i oszczędniejsze będą motory 1,4 z VW (moc 60, 75, 100KM). 3-cylindrowe 1,2 (54 i 64KM) specyficznie brzmią i „nie jadą” powyżej 60km/h, ale odpowiednio traktowane palą mniej niż 6l/100km. Rzadki, ale bardzo żwawy i trwały jest 2,0/115KM, który dynamiką dorównuje mocnemu i trwałem dieslowi 1,9TDI (100 lub 130KM w sportowej wersji RS), a zasilany LPG (praktycznie wszystkie wersje są dobre do gazu) przebije go ekonomiką. 1,9SDI ma tylko 68KM mocy, ale będzie jeździł wiecznie, czego nie możemy być pewni przy 1,4TDI – 3-cylindrowy diesel zwykle jeździł we „flotówkach”, więc trudno przewidzieć jak będzie spisywał się po latach. Pozostałe zalety Fabii I to: świetne zabezpieczenie antykorozyjne (rdza zwykle świadczy o kolizyjnej przeszłości), niskie ceny części i napraw, duża kabina dla czworga i trzy nadwozia do wyboru (hatchback, sedan i kombi – każdy ze sporym bagażnikiem). Główne wady? Awarie osprzętu silnika (cewki, alternatory), kiepskie wykończenie i wyciszenie wnętrza, niewygodne fotele, nieszczelne drzwi. Pokrewne konstrukcyjnie VW Polo IV i Seat Ibiza III/Cordoba II także są warte zainteresowania, dzieląc większość atutów Czeszki, ale ich podaż na rynku wtórnym jest wyraźnie niższa, a wersji kombi wcale nie uświadczymy.

Toyota Yaris I (1999-2005)
Mała Japonka to także hit rynkowy. Oferowana była jako 3- i 5-drzwiowy hatchback oraz rzadki, ale bardzo funkcjonalny mini van (Verso). Klienci pokochali Yarisa za dużą funkcjonalność przy niewielkich rozmiarach i bardzo trwałą mechanikę. Już silnik 1,0, dzięki systemowi VVT-i, oferuje dobrą dynamikę przy bardzo dobrym spalaniu (nawet poniżej 6l/100km w cyklu mieszanym). Większy, ale i rzadszy motor 1,3 jest już bardzo żwawy, ale równie oszczędny i trwały. Oba silniki dogadują się z gazem, ale przy tak niskim spalaniu benzyny i miejscu jedynie na bardzo mały zbiornik LPG, mało kto decyduje się na instalację. Silniki Diesla 1,4 sobie odpuśćmy – oszczędność na paliwie jest mała, a koszty ewentualnych napraw znacznie wyższe. Krótki (niecałe 3,7m) i zwrotny Yaris świetnie sprawdza się w mieście, ale wnętrze z przesuwaną kanapą wygodnie zmieści nawet 4 osoby na krótkie trasy. Dużo aut pochodzi z polskiego salonu, ale trudno o dobrze wyposażone egzemplarze – klima jest rarytasem typowym dla aut z importu. Usterkowość Yarisa I jest znacznie niższa niż u klasowych konkurentów – mechanika jest bardzo solidna, czasem szwankuje osprzęt silnika lub zawieszenie w kontakcie z polskimi drogami. Gorzej jest niestety z blacharką – nastoletnie Yarisy miewają już poważnie skorodowane błotniki i progi. Warto jednak ratować zadbane egzemplarze, bo pojeżdżą długo.
Opel Astra II (1998-2005)
Kolejny popularny wóz, tym razem z segmentu „kompaktów”. Astra G może nie powala wyglądem, ale pod względem walorów praktycznych i trwałości jest godna polecenia. Po pierwsze, ma mnóstwo wersji nadwoziowych i silnikowych. Dominują funkcjonalne hatchbacki i kombi, ale koneserzy znajdą też kabrioleta, coupe i sedana. Obszerna i nieźle wykonana kabina bywa bogato wyposażona, bagażniki są duże. Dobrą opinią cieszą się silniki benzynowe, wśród których opinię szczególnie pancernych mają 1,6 8v (75 i 84KM mocy). Dobrze działają na LPG i mają bezkolizyjny rozrząd, co redukuje nieco stres przed zakupem auta z niepewnego źródła. Silniki 16v (1,2-2,2l pojemności) także są trwałe i skore do pracy na gazie (sekwencyjnym), a wersje 1,8 i większe dają dobre osiągi. Wśród diesli są silniki produkcji Opla (1,7-2,2) oraz Isuzu (1,7). Te drugie mają lepszą opinię co do trwałości, ale gorszą w kwestii kosztów serwisu. Jak zwykle w przypadku aut na ON, wiele zależy od dbałości poprzednich właścicieli – czasem lepiej pozostać przy benzyniaku i ewentualnej przeróbce na LPG, tym bardziej, że 2-litrowe diesle w Oplach nie są tak oszczędne jak u konkurentów. Bardzo dużym atutem niemieckiego kompaktu jest odporność na korozję, dużo lepsza niż np. w konkurencyjnym Fordzie Focusie z tych samych lat. Główne wady Astry I to ponadprzeciętna usterkowość osprzętu elektrycznego i niska trwałość układu wydechowego. Choć w ogłoszeniach dominują Astry z importu, to dość łatwo można trafić sztukę z polskiego salonu, a nawet polskiej fabryki (auta po 2003 roku, produkowane do 2009 jako Astra Classic) – te mają opinię trwalszych i lepiej wykonanych niż z montowni niemieckiej czy belgijskiej.

Citroen Xsara (1997-2004)
Francuski kompakt nie jest tak popularny na rynku wtórnym jak Golf, Astra czy Focus, ale to jest paradoksalnie jego zaletą – ceny są niższe, popyt mniejszy, a samochód warty polecenia. Auto dostępne jako hatchback (3- i 5-drzwiowy) lub pakowne kombi można kupić już za… 2-3 tys. zł. Założona kwota spokojnie wystarczy na auto po liftingu (od 2000 roku, duże reflektory). Taka Xsara jest zwykle dobrze wyposażona, a dominują silniki benzynowe (1,4 i 1,6) oraz diesle 1,9/69-71KM i 2,0HDi/90KM. Te pierwsze dobrze działają z gazem, ale tylko sekwencyjnym. Nie serwują użytkownikom przykrych niespodzianek, ale też nie porywają dynamiką – tej szukać trzeba w rzadszej wersji 2,0/136KM. Podstawowy diesel jest nieśmiertelny, oszczędny i słaby poza miastem. Co innego wersje 2,0 HDi – 90-konna łączy oszczędność z bezproblemową eksploatacją (brak m.in. koła dwumasowego) i jest znacznie popularniejsza od wersji 110KM. Aut z motorem 1,4HDi jest mało - są dość słabe i bardziej ryzykowne od większych diesli. Xsara bazuje na rozwiązaniach mechanicznych modeli z początku lat 90. (Citroen ZX, Peugeot 306), co ma sporo zalet – prosta konstrukcja nie ma tajemnic dla większości mechaników, a części i podzespoły są stosunkowo tanie. Problemy dotyczą głównie osprzętu elektrycznego (szczególnie po 2000 roku), dość szybkiego zużycia hamulców i zawieszenia. Szczególną uwagę zwróćmy na tylne koła – nadmierne ich pochylenie może oznaczać konieczność drogiej naprawy belki skrętnej (powyżej 1000zł). Poza tym Xsara to bardzo solidny wóz o wysokiej odporności na korozję i wolny od poważnych awarii mechanicznych.

Pozostałe modele
Co jeszcze warto kupić za 10 tys. zł z segmentów B i C? Opel Corsa C, Ford Fiesta V i Peugeot 206 to także interesujące oferty, jeśli tylko są zadbane i niewyeksploatowane ciężką pracą we flocie. Francuz występuje także jako pakowne kombi i stylowe kabrio CC. Wśród kompaktów rozważyć można Hondę Civic VI (95-01), ale głównie w wersji 3-drzwiowej i sedan. Liftback i kombi z brytyjskiej fabryki są autami gorszej jakości. Gdy idzie tylko o trwałość nie ma mocnych na Toyotę Corollę E11 (97-02), oferowaną jako hatchback, liftback, sedan i kombi. Tu słabo wypada wyposażenie i podaż zadbanych aut używanych. Pokrewne technicznie modele Skoda Octavia, Seat Leon/Toledo, Volkswagen Golf/Bora i Audi A3 także mają zdecydowanie więcej zalet niż wad. Sprawdzona i solidna mechanika, dobra jakość i trwałe silniki (1,6 8v, 1,8T, 2,0 8v i 1,9SDI/TDI) to niezaprzeczalne atuty, ale ogromny popyt na te auta utrudnia znalezienie zadbanej sztuki.


2016-05-07 20:09 12561 jakie auto kupić ? jakie auto do 10000?

Komentarze

~blady

Teoretycznie wybór aut do 10 tys zł jest duży ale w tej cenie auta są już przeważnie bardzo wyeksploatowane i zaniedbane serwisowo. Trzeba bardzo uwazac zeby to nie byla skarbonka bez dna bo z 10 tysi może zrobić się 15 juz po pierwszym serwisie

~Kcaremek

Świetny artykuł :) Mało wiedziałem na te tematy jeszcze z miesiąc temu, ale dzięki postom takim jak ten , albo blogom takim jak na drlemon pl dla przykładu, jest już powoli coraz lepiej :) Powolutku zaczynam mieć wyrobioną jakąś tam, lepszą czy gorszą własną opinię na ten temat ;)

~nt2222

sprzedam vw polo za 8k od 1wl http://auto-web.pl

~OLEKsy

mam fabie I przed liftem 2003r - jakość wnętrza raczej kiepska ale reszta całkiem dobra, mogę polecić jako mało awaryjne auto w tym przedziale cenowym

~waldek

Ja mam Yarisa 2004 rok i szczerze mówiąc za 10 tys bym go nie sprzedał. Samochód nie ma praktycznie żadnych technicznych śladów użytkowania, nie używam go codziennie, ale przynajmniej 2 razy w tygodniu.

~wladimir

inne propozycje: golf, ford focus

~Marecky

.. ma ktoś jakieś inne propozycje ?

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.